Czterech kolejnych zatrzymanych
Autor: Jakub Małkiński
Finał Pucharu Ekstraklasy był widowiskiem przeciętnym, ale w pewnych momentach można było zawiesić oko i poekscytować się soczystmi strzałami, ciekawymi akcjami. Niepokoi jedno, po boisku biegał nijaki Tomasz M., który spod prysznica trafił do Wrocławia.
Nie tylko on. Oprócz niego byli koledzy z Górnika Polkowice - Jacek B( siedział na ławce w finale PE) i Ireneusz A. oraz Radosław J. , były gracz Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Za co mili panowie trafili do Wrocławia? Jak zapewne sądzą za niewinność. Wrocławska prokuratura, jeśli już działa, to robi to z głową. Tym razem nie było inaczej. Pracownicy prokuratury przegrzebali sterty papierów i znaleźli haka na wspomnianych panów. I tak: Jacek B., Tomasz M. i Ireneusz A. na sumieniu mają wręczanie łapówek sędziom i obserwatorom w sezonach 2003/04 i 2004/05.
Może owi piłkarze miewali w tamtym czasie problemy zdrowotne, może wiosna była i na pyłki uczuleni byli. Oczy im napuchły niemiłosiernie, ale czuli się już lepiej, więc chcieli panu doktorowi podziękować za dobre maści i tabletki. Jak, że nie widzieli zbytnio, to postanowili w gotówce wynagrodzić pana doktora. Okazało się, że lekarz ten był sympatykiem piłki nożnej i przez przypadek znalazł się na stadionie i w tym miejscu piłkarze postanowili go wynagrodzić. Pan doktor nie odmówił, pielęgniarz też nie. Jeden z trybun śledził przebieg meczu, a drugi mnie kulturalny wtargnął na boisku i gwizdał. Gwizdał z korzyścią dla swych darczyńców. W tym miejscu chciałbym przeprosić, że mieszam w tę nieczystą grę służbę zdrowia, ale staram się zrozumieć piłkarzy, uczulenie nie wybiera.
A Radosław J., o nim warto też wspomnieć. Ten pan to miał dopiero dobre serce. Postanowił trzem kolegom z Polkowic przekazać aż pół miliona złotych jak to się delikatnie mówi - łapówki. Jak odmówić tak hojnego prezentu, nie sposób. Podwórkowe przysłowie powiada: jak dają bierz, jak biją uciekaj.
Uciekali kilka dobrych lat, ale w końcu ktoś znalazł i na nich haka. Jacek B. już zapłacił karę, Śląsk Wrocław rozwiązał z nim kontrakt. Bo po co trzymać u siebie oszusta? Resztę też z pewnością spotka zasłużona kara.
Posłużmy się w tym miejscu przykładem z relacji matka - dziecko. Pewnego nie jednemu/j z nas mamusia mówiła, żeby nie kłamać, bo to jest złe. Na dodatek kłamstwo ma krótkie nóżki i kiedyś wyjdzie na jaw. Tak było w tym przypadku.