Real Madryt - drużyna?

Autor: Jakub Małkiński

Florentino Perez został prezydentem Realu Madryt i już rozpoczął swoje działania. Szumne zapowiedzi bossa Królewskich zaczynają przeradzać się w rzeczywistość.

W Madrycie jest już Kaka. Jest, bo transfer zrealizowano, obecnie przebywa z reprezentacją Brazylii w RPA, na Pucharze Konfederacji. Kaka kosztował Real tylko 68 milionów euro. Transfer Brazylijczyka jest drugim, co do wysokości na świecie ( pierwszy jest Zinedine Zidane, który trafił do Realu z Juvetusu Turyn za 75 milionów euro ). Kaka w Madrycie będzie rocznie zarabiał 9,5 miliona euro, czyli dość dużo. Serce Milanu trafiło do Realu, kibice w Mediolanie rozpaczają po stracie swojego lidera. Działacze Rossonerich liczą jednak zysku, bo w obliczu kryzysu ekonomicznego znaleźli się w trudnym położeniu.

Real otwarcie krytykuje prezydent Barcelony Joan Laporta. - Kaka to bardzo dobry zawodnik, wielki talent, ale cena, którą zapłacił za niego Real Madryt, nie jest ceną rynkową. Mam nadzieję, że kolejne transfery pokażą, że rynek transferowy jest racjonalny – powiedział boss Dumy Katalonii.

Trudno się z nim nie zgodzić. Real dużo wydaje, chce budować zespół, który zawojuje ligę hiszpańską i całą piłkarską Europę. Jednak z jednym Kaką chyba nie da rady. Kogo jeszcze można ściągnąć? O! W Manchesterze United gra taki dobry Portugalczyk. Cristiano Ronaldo chyba, ile za niego można wyłożyć? A co tam. 93 miliony euro, nie będziemy się targować. 

Real nie przebiera w środkach. Perez chce realizować swoje przedwyborcze obietnice i budować po raz kolejny galaktyczny Real. Trudno było przekonać włodarzy Manchesteru United do sprzedaży swojej gwiazdy, ale ogromne pieniądze czynią cuda. Jeżeli transakcja dojdzie do skutku Ronaldo zostanie najdroższym piłkarzem w historii.

Na dokładkę Real jeszcze rozgląda się na rynku. W orbicie zainteresowań Królewskich znajdują się : Zlatan Ibrahimović, David Villa oraz Frank Ribery. Czy któryś z nich trafi do Realu? Niewykluczone.

Działanie Realu przypominają zespół z Madrytu sprzed kilku lat. Wtedy też Królewscy szaleli nie bacząc na wydatki. Ściągali wszystkich po kolei. Figo, Zidane, Beckham, Ronaldo. Ale w pewnym momencie maszyna, która miała zawojować piłkarski świat stanęła. Tuzy futbolu nie potrafiły się porozumieć. Może bariera językowa? Chyba nie. Każdy z tych piłkarzy był wybitną jednostką, indywidualnością. Poszczególny gracz chciał być liderem, który dowodzi. Jednak tak się nie dało. Zbyt duża liczba indywidualności w składzie sprawiła, że Real nie był drużyną tylko zbiorowiskiem piłkarzy, którzy chcą zwrócić na siebie uwagę.

Aby osiągać sukcesy trzeba mieć drużynę. Nie dream team tylko ekipę, w której każdy będzie się uzupełniał. W takiej drużynie musi być miejsce dla solidnych rzemieślników i dla gwiazd. Piłkarze muszą współpracować, aby osiągnąć założony cel. Oni powinni wiedzieć, że grają dla klubu, a nie dla siebie i swojej satysfakcji, choć to swoją drogą. Gwiazdy mają zachwycać, ale mają realizować marzenia tysięcy kibiców i władz klubu.

Przypominam sobie znakomity Real, który w sezonie 1999/2000 zdobył Ligę Mistrzów. To była drużyna. Wszyscy zawodnicy wiedzieli, o co grają. Dowodził nimi Raul wspierany przez Fernando Morientesa. Tacy gracze jak Fernando Hierro, Roberto Carlos, Steve McManaman tworzyli monolit, który osiągnął cel.

Dlatego Perez w swoich działaniach powinien skupić się na tworzeniu drużyny, a nie zbiorowiska gwiazd. Zdobywać trofea każdy chce. Jednak, aby realizować swoje zamiary trzeba umiejętnie budować. 

Komentarze